Turystyką podzieleni

Analizy / reportaże
Typography

Reportaż powstał w 2011 roku, kiedy jednym z głównych tematów rozmów ostródzian były inwestycje w infrastrukturę turystyczną. Spór o to, czy władze miasta mają skupić się bardziej na mieszkańcach, czy turystach, miał później swoje odbicie w kampanii referendalnej, która doprowadziła do odwołania burmistrza Olgierda Dąbrowskiego. Zanim to jednak nastąpiło, mieszkańcy Ostródy byli podzieleni w kwestii turystyki...

 Trzeba być ciężkim idiotą, żeby sprzeciwiać się rozwojowi turystyki. Stadion, amfiteatr, hotele, narty wodne – gdyby nie turyści, nie byłoby tego wszystkiego. Przypomnij sobie, jak Ostróda wyglądała 10 – 15 lat temu. Dziura jakich mało, a dziś proszę, Perła Mazur.

Wojtek ma 32 lata, prowadzi własną firmę. W 2004 roku, zaraz po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, wyjechał szukać szczęścia (i pieniędzy) na Zachodzie. Pracował we Włoszech, Holandii, Anglii i Irlandii. Do Ostródy wrócił półtora roku temu, kiedy urodził mu się syn. Kupił mieszkanie, samochód, wziął dotację na rozkręcenie biznesu.

- My, Polacy, mamy taką dziwną przypadłość – mówi. - Żyjemy z dnia na dzień i nie widzimy, że świat wokół nas zmienia się na lepsze. Sam taki byłem. Kiedy wyjeżdżałem z Ostródy, myślałem że to zadupie, miasto bez perspektyw, że nie zwiążę z nim przyszłości. A dziś? Szczerze mówiąc trochę mi głupio, że tak uważałem. 

- Wiesz, co najbardziej podoba mi się w Ostródzie? To, że wszyscy wokół zazdroszczą nam rozwoju. Pamiętam, jak kiedyś jeździło się do Olsztyna na zakupy, koncerty, imprezy – to było coś, czuło się, że przyjechałeś do miasta. A teraz to Olsztyn przyjeżdża do nas. Dzięki turystyce zrobiliśmy gigantyczny skok, inne miasta patrzą na nas z podziwem, a my tylko narzekamy, że bezrobocie, że to, że tamto. To jest nasz jedyny problem. Miasto rozwija się szybciej, niż mieszkańcy.

Marta

- Skoro jest tak wspaniale, to dlaczego ludzie stąd uciekają? Dlaczego, chociaż mam wyższe wykształcenie, muszę dojeżdżać do pracy do Olsztyna? I nie mów mi, że dzisiejszy rynek pracy wymaga mobilności, bo gdyby w Ostródzie było coś oprócz hoteli i knajp, nie myślałabym o przeprowadzce.

Martę męczy wstawanie skoro świt na pociąg. Ma 26 lat, jest magistrem ekonomii, singielką, tak naprawdę nic jej tutaj nie trzyma. Od roku pracuje w olsztyńskim Michelin. Jest przekonana, że w Ostródzie nie znajdzie pracy odpowiadającej jej kwalifikacjom. Zresztą wie to z doświadczenia.

- Po skończeniu studiów prawie rok latałam po mieście – opowiada. – Roznosiłam CV po całej Ostródzie i nic, zero odzewu. Zresztą to „po całej Ostródzie” to zaledwie kilkadziesiąt, może ze 40 miejsc, bo tak naprawdę u nas nie ma dużego wyboru. Jeśli nie chcesz sprzedawać gaci na straganie, podawać piwa w knajpie czy sprzątać pokojów po turystach, to miasto ciebie nie potrzebuje. Tu, żeby żyć, trzeba być przeciętnym.

- Co mnie najbardziej wkurza w Ostródzie? Ten bezmyślny samozachwyt, to przekonanie że przyjadą turyści i obsypią wszystkich złotem. Ludziom wystarcza, że popatrzą sobie na ładne hotele, do których nigdy nawet nie wejdą, albo że przejdą obok restauracji, w której nic nigdy nie zamówią. A praca, opieka socjalna, wydarzenia kulturalne? Według nich miasto nie ma na to wpływu?

Ewa

- Nie wiem skąd bierze się takie myślenie, przecież turystyka to doskonały generator miejsc pracy – pisze na facebookowym profilu naszego magazynu Ewa i, jak przystało na studentkę turystyki i rekreacji, wylicza zalety obecnego kierunku rozwoju Ostródy.

- Turystyka od zawsze wiązała się ze wzrostem poziomu życia mieszkańców atrakcyjnych miejscowości. Odczuwają to szczególnie kobiety, które mogą znaleźć pracę jako recepcjonistki, pokojówki, kelnerki. W innych branżach też następuje rozwój, ponieważ mówi się, że jedno miejsce pracy w sektorze turystycznym generuje dwa dodatkowe w innych sektorach, np. handlu i usługach. Do tego dochodzi jeszcze rozwój przedsiębiorczości, powstają hotele, pensjonaty, sklepy z pamiątkami, restauracje, firmy usługowe (...) Turyści chętnie wydają pieniądze. Trzeba tylko przekonać ich, żeby zostawiali je u nas.

Ewa mieszka i studiuje w Trójmieście, w Ostródzie przez dłuższy czas jest tylko w wakacje. Obecnie pisze pracę licencjacką na temat modeli rozwoju turystyki w gminach położonych nad Kanałem Elbląskim. Jej obszerne fragmenty opublikujemy kiedyś na stronach naszego portalu, na razie poznaliśmy szkic, z którego wynika, że autorka jest zachwycona swoim rodzinnym miastem.

- Ostróda jest dzisiaj liderem rozwoju w województwie warmińsko- mazurskim – pisze. – Dzięki dotacjom z Unii Europejskiej i współpracy z prywatnymi przedsiębiorcami, miasto uatrakcyjniło swoją ofertę turystyczną, powstały nowe hotele, budowany jest amfiteatr, wkrótce zostanie oddany nowoczesny kompleks sportowo- rekreacyjny. Imponujące tempo rozwoju budzi uznanie w oczach ekspertów i w ogólnopolskich mediach. Mieszkańcy miasta też coraz częściej opowiadają o nim z dumą.

Michał

- Ostróda wyładniała, nie przeczę, ale nie wygląd jest najważniejszy. Zobacz: miasto buduje stadion za kilkadziesiąt milionów, a tu bida i dwucyfrowe bezrobocie. Burmistrz bawi się w piłkarskiego menedżera, a ludzi zalewa byle deszczyk, bo kanalizacja jest w fatalnym stanie. Wydają gigantyczne sumy na promocję, a nie mają pieniędzy na szkoły. Jak u Barei, wszystko stoi na głowie!

Michał, 38- letni budowlaniec, jest szczęśliwym ojcem dwóch córek. We wrześniu starsza pójdzie do pierwszej klasy, a on denerwuje się niepewną przyszłością najbliższej szkoły. Na początku czerwca na Osiedlu Plebiscytowym, gdzie mieszka, gruchnęła wieść, że władze miasta planują likwidację (a właściwie przekształcenie) Szkoły Podstawowej nr 5. Dla Michała, który wcześniej nie interesował się lokalną polityką, było to nie lada zaskoczeniem.

- Wierzyłem, że skoro wszyscy nas tak chwalą, to Ostróda naprawdę idzie w dobrą stronę. Wiesz, mi się to generalnie podoba, że będziemy mieli ładny stadion, amfiteatr i inne atrakcje. Nie jestem przeciwny turystom, ale ostatnio myślę, że tu wszystko jest robione dla nich naszym kosztem. Ta nasza szkoła – muszę o niej wspomnieć – powinna być oczkiem w głowie władz, inne oczywiście też. Co może być ważniejszego niż dzieci i ich bezpieczeństwo i edukacja? Mnie nie interesuje, czy chcą ją likwidować, czy oddawać jakiemuś stowarzyszeniu. Powinni ją utrzymywać tak jak teraz.

- Co zrobić, żeby w Ostródzie było dobrze? Moim zdaniem powinno się pytać, czego chcą mieszkańcy. I wprowadzić podział. Na przykład taki, że połowę sił i pieniędzy dajemy na turystykę, ale druga połowa jest na to, żeby poprawić życie ludzi, którzy tutaj mieszkają i płacą podatki. Na szkoły, drogi, kanalizację, place zabaw, boiska, imprezy. Tak chyba byłoby najlepiej.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.